sobota, 9 sierpnia 2014

w mojej kuchni

W mojej kuchni ostatnio dużo się działo , w ogóle przymierzam się do pomalowania mebli na biało ale jakoś tak ciężko się za to zabrać :)
za to przestawianie , przemeblowania,przesuwanie , ściąganie, przewieszanie mam we krwi
:)

Na początek półeczki zrobione przez męża ( koncepcja moja :P)






Stary koszyk rowerowy teściowej  bardzo się przydał



gwiazdki z patyczków od córek



i na koniec dwie półeczki przerobione przeze mnie w pierwotnym stanie były brązowe 






 i to na razie tyle pozdrawiam was bardzo słonecznie i życzę miłej niedzieli :*





Piątek był leniwy

Jako że to mój ostatni urlopowy piątek postanowiłam trochę odpocząć od urlopu :)
na blogu In my coffee kitchen
znalazłam przepis na pyszny sernik na zimno z orzeszkami i karmelem
PYCHA .
a więc serniczek , książka ,kawa
takie zwięczenie urlopu 





Wieczorem pozbierałam do zasuszenia zioła z mojego niewielkiego ziołowego ogródka





A dziś już sobie wiszą w kuchni kusząc swoimi pieknymi zapachami :)









:)



czwartek, 7 sierpnia 2014

Cena skrzyni netto 39 zł ....

A właściwie mam ją zupełnie za darmo więc napis jest nieco mylny ;) Nawet właściciel strychu nie pamięta skąd ją ma. Szkoda bo pewnie ma swoją ciekawą historię ;) summa summarum stoi teraz  u mnie po niewielkich zabiegach i pełni rolę schowka czy jak kto woli pawlacza na kółkach.
Trzeba było porządnie ją odkurzyć i umyć.
Doczepić kółeczka i voila !





Skrzyneczka ma swój urok i naprawdę jest bardzo przydatna 




Historia pewnego graciołka

Od czasu do czasu schodzę do piwnicy w poszukiwaniu "CZEGOŚ" Piwnica jest własnością teściów i czasami kryje wiele niespodziewanych skarbów. Mój mąż inaczej nazywa te cuda wg. niego to po prosu graty ;) eeetam nie zna się nie ?
Tym razem rządna wrażeń odwiedziłam strych, niestety nie jest strychem z prawdziwego zdarzenia jest prawie pusty. Ale chwilka co tam stoi w rogu za sztuczną choinką teściowej ? A o to ......





Zaraz wzięłam się do pracy. wyczyściłam przetarłam papierem . Wycięłam i pomalowałam nowy blat . Nóżki zostawiłam odrapane bo takie właśnie mi się spodobały . Teraz taborecik służy mi za szafkę nocną . Potrzebny mi był do szczęścia bo nie miałam gdzie odkładać książki przed snem :)









ta lampka to również piwnicowe wykopalisko :)
biedulka była zardzewiała i pogięta 
na szczęście działała 




Troszkę trzeba było ją wyklepać wyczyścić wyszlifować. Na zewnątrz pomalowałam  delikatnym błękitem a w środku na biało. Najbardziej mi się podoba  w niej to że trzeba ją przykręcaj jak starą maszynkę do mięsa   i ten rozkoszny pstryczek :)


...Mały pstryczek-elektryczek,
Jak tym pstryczkiem zrobić pstryk,
To się widno robi w mig.
Bardzo łatwo:
Pstryk - i światło!
Pstryknąć potem jeszcze raz -
Zaraz mrok otoczy nas.
A jak pstryknąć trzeci raz -
Znowu dawny świeci blask.... 
       J.Tuwmin






środa, 6 sierpnia 2014

ihhhhahhhaaaa

Nie będę się rozpisywać to po prostu koń , a ja jestem początkującą krawcowa samoukiem . Mi się podoba :)



















Do zobaczenia :*





stół stołowi nie równy

Kolejna wyprawa do piwnicy kończy się kolejnym odkryciem, choć może nie do końca było to przypadkowe odkrycie. Na ten stół czaiłam się bardzo bardzo długo ponad rok na pewno . Tylko ciągle myślałam że nie dam rady bo jest za bardzo zniszczony i szczerz mówiąc nie miałam na niego pomysłu.
Ale w końcu wzięłam się za niego . Na dworze upał , żar z nieba się leje więc z miłą chęcią zaszyłam się w chłodnej ( brudnej ;P) piwnicy.

Tak moje cudo wyglądało przed :



Zaczęłam od opróżnienia szuflady i wymycia całego stołu z kleistego brudu fu ! a potem najgorsze szlifierka w ruch i... szlifowałam, szlifowałam szlif.......... Zajęło mi to sporo czasu ponieważ po za blatem reszta była malowana wg mnie farbą olejną ( koszmar)

później zostało najprzyjemniejsza chwila - malowanie.




  Zajął miejsce mojego starego stołu 




Raz jeszcze wszystko od początku

Ile jeszcze będzie tych początków i końców , może TYM RAZEM ustatkuję się blogersko. :)
Jakiś rok temu "zniszczyłam" swojego poprzedniego bloga bo miałam taki kaprys, złe dni itp i teraz tego żałuję.Do założenia tego zachęciła mnie pewna pani ,która mnie zapewniała że i tak mnie znajdzie. Pani jest niesamowita widziałam ją raz jedyny i tak bardzo polubiłam że często o niej myślę. Teraz pewnie pochłonięta jest pracą w swoim nowym domku i ogródku....Małe są szanse byśmy się kiedyś jeszcze spotkały ale życzę Pani duuuużo szczęścia i spełnienia się na zbliżającej się emeryturze :) Z A Z D R O S Z C Z Ę !


Na blogu będę się z wami dzieliła moimi pomysłami na urozmaicenie wolnego czasu. Odkryję przed wami moje pasje i zainteresowania. Pokażę jak stare przedmioty dostają drugą szansę , meble zyskują nowe"życie" a wnętrze mojego mieszkanka zmienia się bez przerwy .

Kochane zapraszam więc do częstego odwiedzania mojej strony ja wiele z Waszych blogów śledzę latami .